Idiota. Nikt inny, tylko jeden wielki idiota. Głupek do kwadratu. Pajac. Boże, nadal nie wiecie o kim mówię!?
Poczułam, że ktoś łapie mnie za łokieć. Pod wodą. Za jakie grzechy!? No dobrze, teraz trochę by się ich znalazło. Ale wracając do tego "kogoś", oczywiście był to Harry. Tak, ten idiota. Otworzyłam oczy, a że robię to na basenie dosyć często, widziałam wszystko wyraźnie. Chłopak widocznie nie, więc postanowiłam to wykorzystać. Złapałam go za koszulkę i pociągnęłam do dołu, przyciskając go do dna. Najpierw zaczął machać rękoma, ale po dłuższej chwili przestał. Przestraszyłam się, zaczęłam wypływać z nim na brzeg. Oczy miał zamknięte i się nie ruszał. Zaczęłam wrzeszczeć, żeby ludzie mu pomogli. Poczułam łzy napływające mi do oczu. On mógł nie żyć. Przeze mnie i moje głupie pomysły. Odwołuję wszystko co o nim powiedziałam. Mimo wszystko to on był przy mnie, kiedy ostatnio tego najbardziej potrzebowałam. Zaczęłam krzyczeć głośniej, ale nikt nie zwracał na mnie uwagi. Zresztą i tak pewnie nic by nie pomogli, prawie wszyscy byli pijani. Postanowiłam, że chociaż spróbuję go uratować, on nie może umrzeć! Byłam kiedyś na koncercie, na którym pokazywali pierwszą pomoc... Boże, tylko ciekawe czy ja to pamiętam. Lizzie, było trzeba słuchać, a nie flirtować z kolegą siedzącym na balkonie!
Zaraz, wdech, wydech, Liz opanuj się... Cholera, wdech, wydech to do niego idiotko!
Okej, coś tam pamiętam... Na początek sprawdzić czy oddycha...
Przyłożyłam policzek do jego ust, żeby poczuć, czy wydycha jakieś powietrze... Jest, jest! Ale w jakimś dziwnym tempie. Niemiarowo. Cholera!
Dobra, w takim razie... Co tam było? Uciśnięcia klatki piersiowej. To umiem, ale ile? Chyba 30... Chyba?
Zaczynam. ...29, 30. Jest! Co teraz? Liz, myśl! To się jakoś nazywało... Mam! Oddechy ratownicze! Dobrze, zacisnąć skrzydełka nosa, wziąć normalny oddech i wdmuchiwać powietrze do ust poszkodowanego. Poszkodowanego!? Boże, to jakoś tak... niebezpiecznie brzmi...
Pochyliłam się nad twarzą Harry'ego i wzięłam głęboki oddech. Dotknęłam swoimi ustami jego warg i znowu przeszedł mnie ten głupi dreszcz! Kurczę, nawet w takiej chwili, no! Nagle poczułam, że jego usta się zaciskają. No i tak jakby, hmm... Zaczynał mnie całować. Nie żartuję i jestem w tej chwili, jak najbardziej poważna. Chociaż nie ukrywam, jest ciężko, kiedy w głowie miga ci cały gwiazdozbiór! Już chciałam się od niego odsunąć, żeby go opieprzyć. Tiaa, chciałam, ale skończyło się na chęciach, bo ten przysunął mnie do siebie, przeturlał się tak, że teraz on leżał na mnie. Ach i nie zapominajmy, że przy tym prawie nie dawał mi nawet dopływu powietrza, jeśli wiecie o co mi chodzi. Jego pocałunki stawały się coraz głębsze. Tak, pozwalałam mu na to. Nie pytajcie czemu, po prostu a) coś zamroczyło mi rozum, oraz b) tym czymś był alkohol szumiący w mojej głowie. Matko jedyna, nie dość, że mu na to pozwalałam to jeszcze było w tym trochę mojej inicjatywy... Ale powtarzam, troszeczkę!
Chłopak w końcu przerwał, by spojrzeć mi w oczy. Szkoda, że w tej chwili nie widziałam swojej miny, ale gdybym mogła, to mogę przysiąc, że patrzyłam na niego osłupiałym wzrokiem z szeroko otwartymi ze zdziwienia oczyma.
Ta niezwykle romantyczna chwila trwała wieki, kiedy w końcu się opanowałam i ni stąd, ni zowąd przewróciłam Harry'ego na plecy i spoliczkowałam ze słowami:
- Nigdy. Więcej. Tego. Nie rób - po czym jak gdyby nigdy nic wstałam, zostawiając go tak samo zdziwionego, jak ja byłam w poprzedniej chwili. W sumie, nie mam pojęcia, czemu to zrobiłam. Może dlatego, że było jeszcze za wcześnie? Poza tym, znamy się dopiero kilka dni. Jaką mam gwarancję, że jutro by mnie nie zostawił? No właśnie, żadnej!
Może też dlatego, że jestem pijana i nie wiem jak by to się skończyło? Wołałam zachować zdrowy rozsądek. Zadzwoniłam po taksówkę.
- Co się stało? - usłyszałam za sobą głos Harry'ego.
- Zachowałeś się jak dupek, wystarczy? - rzuciłam z sarkazmem nawet się nie odwracając.
- Tak? A mnie się wydawało, że ci się spodobało... - poczułam na szyi jego przyspieszony jeszcze oddech. No cholera jasna! Teraz on będzie to perfidnie wykorzystywał, tak!?
- Harry, proszę cię... - czułam, że całe opanowanie wylatuje ze mnie niczym powietrze z przekłutego balona. To taka trauma z dzieciństwa.
Chłopak obrócił mnie delikatnie przodem do siebie, dalej trzymając usta przy mojej szyi.
W tym momencie usłyszałam za sobą niski głos:
- Zamawiała pani taksówkę?
Tak, tak, tak, tak! Czym prędzej wyswobodziłam się z uścisku Harry'ego i pobiegłam w stronę auta, po raz trzeci tego wieczoru, pozostawiając zdumionego chłopaka samemu sobie.
- Jest pan moim Shrek'iem! - westchnęłam, rzucając taksówkarzowi pieniądze, gdy dojechaliśmy.
On posłał mi niezrozumiałe spojrzenie, więc wytłumaczyłam:
- No, uratował Fionę? - dalej nic nie rozumiał. - Nieważne, miłej pracy - rzuciłam na odchodne i lekko chwiejnym, z powodu alkoholu i Harry'ego krokiem ruszyłam do hotelu.
___________________________________________________________________
Miała być dzisiaj - jest dzisiaj!
Wszystko za sprawą mojego szantażysty - Ulsona! ;p
Idź Ty!
Więc, rozdział pisany przy Use Somebody - wykonanie naszych chłopców <3 Natchnienie! :D
Dedykacja dla Uli <3
No to pod tym również poproszę choć osiem komentarzy, aby pojawił się następny rozdział : )))
Kocham Was! ♥
edit:
te wszystkie dziewięć komentarzy Ulki się nie liczy! ;p
Boże, ten pocałunek :O myślałam, że padnę ♥♥♥ Dawaj szybko dalej ♥
OdpowiedzUsuńhttp://toleaveortake.blogspot.com/
No trzeba było Cię ogarnąć, bo byś się nie ogarnęła :D
OdpowiedzUsuńOj Żani, Żani :D jesteś moim ideałem ;D
ej, no pamiętasz o tym moim zaręczaniu się z Tobą?! ;>
OdpowiedzUsuńw sumie mogłabym to teraz zrobić ;D
OdpowiedzUsuńaa nie... w sumie nie, no bo jak ;D
OdpowiedzUsuńw piątek na spotkaniu? ;>
OdpowiedzUsuńale pierścionka nie mam :<
OdpowiedzUsuńno dobra, może coś wykombinuję ;D
OdpowiedzUsuńkurcze nie ma ks. Leszka, bo by nam od razu ślubu udzielił :D
OdpowiedzUsuńdziesiąty komentarz... jutro dodajesz notkę! ;>
OdpowiedzUsuńCudownee!
OdpowiedzUsuńAle czemu nie dłuższe,
ale po za tym świetny! : *
Czekam na następny!
już nie mogę się doczekaać
wspaniały *_________________*
OdpowiedzUsuńo JA CIĘ, JAK SŁODZIAŚNIE! Było. Rozumiem Lizzie, no bo w sumie prawie go nie zna, znając mnie też bym zareagowała podobnie. ale takie uciekanie niczego przecież nie wyjaśnia. Poza tym ewidentnie widać, że Harry na nią leci. Nawet się z tym nie kryje. I ona chyba też, zaczyna świrować na jego punkcie. Poza tym, ten pocałunek chyba wszystko wyjaśnia, przynajmniej dla mnie ♥
OdpowiedzUsuńhttp://i-just-trying-read-the-signals.blogspot.com/
ooh tak długo czekałam na ten rozdział! świetny!
OdpowiedzUsuńSuper, że w końcu dodałaś proszę dodaj niedługo nowy, czekam! mam nadzieję, że Lizzie w końcu przestanie tak nim z lekksza pomiatać, szkoda mi Harrego :D Czekam na następny rozdział
OdpowiedzUsuńto jest super ;) świetnie piszesz. Błagam dodaj następny :D
OdpowiedzUsuń- Jest pan moim Shrek'iem!- hhahahahah ;D Boskie!!!
OdpowiedzUsuńSuper piszesz. Dodaj następny plisss
OdpowiedzUsuńZaniedbałam ostatnio się troszkę z czytaniem, więc teraz nadrabiam.
OdpowiedzUsuńStrzeż się, bo ja ucinam głowy za krótkie rozdziały!^^
A tak poza tym to ten blog to jedno wielkie cudo!
Przeboskie cudo! *.*
I love this story.
You have a big talent and You could write a book out of it.
This is the best...
The best for fucking ever read!
I look forward to the next chapter.
Mogę pisać komentarze w połowie po angielsku? Przez długi czas mieszkałam w Anglii, a teraz wróciła do Polski i mi się jakoś łatwiej pisze tak. ;3
Anonimka ;*
spoko, mozesz pisac, rozumiem :)
Usuńmozesz nawet po rosyjsku! ;p tez zrozumiem ;p
poza tym, bardzo dziękuję :* ♥
What The Fuck .?!
OdpowiedzUsuńTylko tyle .?
Ja tu się wkręciłam , a ty mi w takim momencie kończysz .?!
Przez ciebie , za przeproszeniem , nak*rwiam dwoma językami . ;p
Kiedy następny rozdział .? ;))
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWelcome to the new chapter. :)
OdpowiedzUsuńhttp://najtrudnij-jest-zaczac-od-nawa.blogspot.com/2012/09/dwuuuuujka.html#comment-form
Sorry for spam. ;3
Anonimka xx